Po wsi rozeszła się plotka, że ​​moja żona mnie zdradza. I postanowiłem to sprawdzić.

…pochylając się przez płot i gorąco rozmawiając ze swoją sąsiadką. Ion schował się za krzakiem i zaciskając zęby, próbował dosłyszeć, o czym rozmawiają obie kobiety. Nie zajęło mu dużo czasu zrozumienie, że jego żona nie mówiła o kochanku, ale o… nim.

„Mówię ci, Mărie, nie wiem, co zrobić z moim Ionem. Od miesiąca kupuje mi kwiaty, pomaga w pracach domowych, nie chodzi już z chłopakami do pubu… Myślę, że mnie zdradza i dlatego zachowuje się tak miło, żeby zmyć swoje grzechy!”

Ion poczuł, że jego twarz robi się czerwona. Tak bardzo starał się być lepszym mężem, uszczęśliwić Danę, a ona myślała, że ​​ją zdradza! Sytuacja była tak absurdalna, że ​​wybuchnęła głośnym śmiechem, który przestraszył obie kobiety.

„Ionie? To ty?” Dana krzyknęła, patrząc w stronę krzaka, skąd dobiegał hałas.

Ion wyszedł z ukrycia, wciąż się śmiejąc, ze łzami w oczach. „Tak, to ja, droga żono… Przyszedłem cię szpiegować, bo cała wieś mówi, że mnie zdradzasz, a ty myślisz, że ja zdradzam ciebie, bo jestem ostrożniejszy z tobą!”

Danie aż szczęka opadła, a potem ona też zaczęła się śmiać. Sąsiadka, Maria, wyglądała na zdezorientowaną, po czym szybko zniknęła w swoim ogródku, prawdopodobnie po to, by kontynuować opowieść o tym niezwykłym zdarzeniu.

„Wejdź” powiedziała Dana, ocierając łzy śmiechu. „Wygląda na to, że mamy wiele do omówienia”.

Gdy dotarli do kuchni, Dana postawiła czajnik na kuchence i usiadła przy stole, naprzeciwko męża.

„Więc… ludzie mówią, że cię zdradzam?” zapytała wprost.

„Tak, przez około dwa miesiące. Wszyscy mężczyźni w tawernie patrzą na mnie z litością. Badea Gheorghe nawet powiedział mi, że widział, jak wchodziłeś do domu nowego księdza kilka razy.”

Dana westchnęła głęboko. „Poszedłem do księdza, bo biorę lekcje czytania i pisania, Ion. Chciałem ci zrobić niespodziankę, żebym mógł przeczytać te książki, które mi kupiłeś na Boże Narodzenie. Dlatego wyszedłem z domu, kiedy byłeś w terenie”.

Ion poczuł, jak ściska mu się serce. Dana nigdy nie ukończyła szkoły, a on zabrał jej kilka książek, nie myśląc, że ona ma problemy z czytaniem.

„A ty myślałeś, że cię zdradzam, bo byłem dla ciebie milszy?” zapytał, wciąż rozbawiony sytuacją.

„No i co mam myśleć? Nagle nie wracasz już pijany do domu, pomagasz mi z wiadrem wody, przynosisz mi kwiaty polne… Po dziesięciu latach małżeństwa, kiedy mężczyzna zaczyna się tak zachowywać, widać, że ma coś na sumieniu!”

Ion wziął żonę za rękę. „Dana, pamiętasz Vasile’a, mojego kuzyna, który przyjechał w zeszłym miesiącu?”

„Tak, ten z miasta. Co mu jest?”

„Opowiedział mi, jak stracił żonę w wypadku. I jak teraz żałuje wszystkich tych razy, kiedy był dla niej surowy, kiedy nie pokazał jej, jak bardzo ją kocha. To dało mi do myślenia. Zrozumiałem, że nie chcę skończyć jak on, pełen żalu”.

Dana patrzyła na niego przez długi czas, po czym jej oczy napełniły się łzami. „I pomyślałem… jaki ze mnie głupiec.”

„Nie jesteś głupi, oboje jesteśmy głupi, bo uwierzyliśmy w plotki we wsi, zamiast ze sobą rozmawiać”.

Stali tak trzymając się za ręce, aż czajnik zaczął gwizdać. Dana wstała, żeby zaparzyć herbatę, ale najpierw dała mężowi długiego pocałunku.

„A tak w ogóle” – powiedział Ion z chytrym uśmiechem – „jakie jeszcze plotki krążą po wiosce? Kto kogo oszukuje?”

Dana się zaśmiała. „Przestań plotkować, człowieku. Lepiej powiedz mi, co myślisz o pomyśle pójścia jutro na targ. Nauczyłem się czytać ceny i chcę wykorzystać moje nowe umiejętności w praktyce”.

Ion skinął głową, dumny ze swojej żony. „I chcę zabrać cię do nowej piekarni. Słyszałem, że mają pyszne ciasta”.

„Ty i twoje słodycze” – zadrwiła Dana. „Dlatego cię kocham.”

Następnego dnia, gdy Ion i Dana pojawili się na jarmarku, trzymając się pod rękę, uśmiechając się i żywo rozmawiając, cała wioska patrzyła na nich ze zdumieniem. Ksiądz, który również przechadzał się między ławkami, puścił do nich oko, dając do zrozumienia, że ​​jest współwinny.

Wieczorem, w wiejskiej tawernie, mężczyźni zapytali Iona wprost:

„Hej, Ioane, co się stało? Wczoraj byłaś zdradzoną osobą, dziś spacerujesz ze swoją żoną, jakbyś była na miesiącu miodowym!”

Ion popijał piwo i się uśmiechał. „Moi drodzy” – powiedział, wstając od stołu – „Zdradzę wam sekret: nie wierzcie we wszystko, co słyszycie we wsi. Czasami prawda jest o wiele prostsza i piękniejsza niż plotki”.

I odszedł, zostawiając wszystkich bez słowa, spiesząc do domu, gdzie Dana czekała na niego z gorącą kolacją i pierwszym listem, jaki sama napisała – listem miłosnym do męża.

Od tamtej pory, ilekroć po wiosce zaczynała krążyć plotka na czyjś temat, ludzie przypominali sobie historię Iona i Dany i dwa razy się zastanawiali, zanim w nią wierzyli. Ion i Dana odkryli, że najlepszym sposobem na walkę z plotkami nie jest zaprzeczanie im, lecz przekształcenie ich w historię miłosną.

Jeśli spodobała Ci się ta historia, nie zapomnij podzielić się nią ze znajomymi! Razem możemy przekazać emocje i inspirację.

Lasă un comentariu